Rap, Biznes, Hajs & Mafia Coca-Coli
Olecko stało się sławne. Szkoda, że nie zdążyłem wydać solówki i wziąć całego prestiżu na siebie. Starzy, zatwardziali słuchacze mogli kojarzyć tą wieś z Jankiem Panasewiczem z Lady Pank lub Robertem Leszczyńskim z Idola. Mogli.
Dzisiaj, po artykułach na stronach wp.pl, newsweeka, dziennika.pl, tvn24, tvp i miliona innych mediów, kto inny jest idolem. Mianowicie, w Olecku wykryto pierwszą w historii świata mafię "coca-colowo - proszkodopraniową". Panowie produkowali własną Coca-Cole i proszki do prania w ilości kilogram razy tysiąc minimum, po czym Bogu ducha winny Hiszpan lub Portugalczyk wlewał ją sobie do tak samo niewinnego iberyjskiego gardła. Przyznam, nie jestem czysty w tej sprawie. Wieki temu, gdy byłem sprzedawcą gazu w oleckim CPN-ie, tankowałem samochód szefa owej groźnej dla zdrowia i życia mafii. Dostałem za to nawet kilka butelek wody mineralnej. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie każdy raper w swojej karierze zajmował sie tylko rapem, np. Jędker pracował w Anglii, a Popek walczył w MMA w klatce. Kurde, ale o tym trąbią. Telewizja nie mówi, że jutro, tj. 5 lutego w Gołdapi zaczynamy trasę z Pyskatym. Wytworzono za to nowego Dona Corleone, który, zamiast kokainy, wprowadził na rynek 2 tony proszku do prania.
Generalnie, chłop będzie sławny, może załapie się do nowej edycji Big Brother VIP ? Mamy chwile sławy dla swojej wsi, nawet w Radio Zet o tym trąbili. Ty wydasz kurwa singiel, to cie obsrają, brzydko mówiąc. Nagrasz płytę też cie obsrają. Nalejesz 40.000 butelek coca-coli robionej po swojemu, jesteś sławny. W sumie, trzeba dodać do tego 3.000kg proszku do prania i 2 tony (litry?) płynu do zmywania naczyń. Nieznanej, znanej marki, bo robionej w laboratorium doktora Frankensteina. Oleckich płyt nie chcą za granicą, oryginalnych. Lewą colę biorą w ciemno. Pora pomyśleć, co źle robimy...
Wypijmy za błędy. Może Pepsi? Jakoś, cola mi zbrzydła.
Z pozdrowieniami
Raca






